Zawody przyszłości, czyli strzelanie do kaczek

Polując na lecące kaczki trzeba podobno mierzyć nie w samego ptaka, ale przewidzieć jego lot i wycelować nieco przed nim. Wtedy jest nadzieja, że się trafi. Tak wygląda też planowanie kariery. Jeśli jesteśmy w stanie przewidzieć rozwój sytuacji na rynku pracy i zapotrzebowanie na dany zawód czy konkretne umiejętności w przyszłości, to (teoretycznie) mamy sukces w kieszeni.

Jak powiedział Woody Allen – “jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach”. Nie mamy nigdy pewności, czy nasze plany się ziszczą, jednak podejmując pewne działania teraz zwiększamy prawdopodobieństwo wystąpienia pożądanej sytuacji w przyszłości.
W planowaniu kariery można korzystać z narzędzia zwanego foresightem, czyli przewidywaniem przyszłości w oparciu o zauważalne trendy w rozwoju społeczno-gospodarczym. Jest to ocena szans i zagrożeń, które może przynieść przyszłość.  Dzięki dokonywaniu foresightu możemy starać się przewidzieć, jak będzie wyglądał rynek pracy w przyszłości i jak się do niego przygotować. Oczywiście przewidywanie jest tym skuteczniejsze, im krótszy jest okres planowania. Dość skutecznie można planować wydarzenia do 5 lat naprzód, im dłuższy okres planowania, tym więcej nieprzewidzianych zakłóceń może wystąpić.
Wiele instytucji zajmuje się przewidywaniem przyszłego rynku pracy. Powstaje wiele ciekawych analiz, jak na przykład ta. Prognozuje ona zapotrzebowanie na istniejące już i nowe zawody do 2030 roku w oparciu o analizę sytuacji politycznej, demograficznej, gospodarczej, ekologicznej, rozwoju technologii i nauki, jak również nowych sposobów komunikacji lub sposobu spędzania wolnego czasu. Przewiduje ona powstanie zawodów typu: producent modyfikowanej genetycznie żywności, konsultant ds. zarządzania wiekiem, przewodnik turystyczny w kosmosie, wirtualny globalny prawnik i wiele innych, równie ciekawych.
Ciekawą prognozę dla Polski, opartą na podstawie zauważalnych trendów w rosnącym lub malejącym  zapotrzebowaniu na dane zawody na przestrzeni ostatnich 20 lat zrobił Uniwersytet Łódzki. Grupa naukowców pod kierownictwem prof. Elżbiety Kryńskiej prognozuje m.in. wzrost zapotrzebowania w kolejnych latach na pracowników administracji, marketingu, public relations, programistów, analityków i doradców finansowych. Przewiduje zmniejszanie się liczby miejsc pracy w rolnictwie oraz w handlu. Analiza przewiduje również, że w pesymistycznym scenariuszu do 2020 roku rynek pracy może się skurczyć nawet o 200 tysięcy miejsc pracy.
Tym artykułem otwieram cykl przemyślen na temat branż i zawodów przyszłości. W najbliższym czasie – o tym, jakie zajęcia może wygenerować starzenie się społeczeństwa, a na jakie zawody spadnie zapotrzebowanie w związku z kryzysem demograficznym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *