Jak długo szuka się pracy w Polsce? (czytaj: kiedy złapiesz doła?)

Poszukiwanie pracy w Polsce trwa mniej więcej tyle, co połowa ciąży słonia. Wystarczająco długo, by popaść w depresję i stracić wszelką nadzieję. Bez względu na to, czy jesteśmy odporni psychicznie, to każdy bezrobotny powinien wiedzieć, że poszukując bezskutecznie pracy przejdzie kilka typowych faz zmiany nastroju.

Badania GUS z 2012 roku wykazały, że średni czas poszukiwania pracy w naszym kraju to 11 miesięcy. To bardzo długo, w sam raz tyle, by popaść  w depresję i odczuć załamanie psychiczne. Oczywiście okres 11 miesięcy to czas uśredniony, co oznacza, że jedni szukają pracy miesiąc, a inni 2 lata. Z psychologicznego punktu widzenia bezrobocie wymuszone (czyli nie z własnej woli) można opisać poprzez model 4 FAZ:

FAZA SZOKU, trwająca kilka tygodni.
“Sześć lat w jednym miejscu. Z roku na rok rosła moja świadomość, że się rozwijam i mogę coraz więcej. Wydawało mi się nawet, że dzięki mnie firma lepiej prosperuje. I nagle – jak lewy prosty w twarz – wypowiedzenie. Trzy miesiące okresu wypowiedzenia.

Czytam trochę Wasze forum i boje się, że dopadnie mnie depresja. Do tej pory mój dzień był dobrze zorganizowany. Umiałem sobie wszystko zaplanować bo miałem dużo obowiązków. Teraz nie wiem. Obawiam się, czuję trochę strach.”
wpis z forum mojebezrobocie.pl

Utrata pracy, wypowiedzenie, to przykry moment w życiu każdego człowieka. Zadajemy sobie wtedy pytanie – dlaczego to ja, a nie ktoś inny z mojego działu? Często mamy poczucie głębokiej niesprawiedliwości, która nas dotknęła.
Każdy człowiek jest różny (podstawowe odkrycie psychologii:) ), więc reagujemy w rożny sposób na utratę pracy. Jedni od razu zabierają się do szukania kolejnego zatrudnienia lub kombinowania np: ze zwolnieniem lekarskim, inni wpadają w depresję, zaś jeszcze inni traktują pierwsze tygodnie jak zasłużony urlop i odpoczynek. I słusznie – warto ten okres wykorzystać na zebranie myśli, opracowanie planu działania, zebranie sojuszników w trudnej sytuacji. Po fazie szoku następuje często

FAZA OPTYMIZMU:

dopóki nie podejmujemy prób poszukiwania pracy, mamy środki do życia, to jesteśmy optymistycznie nastawieni co do naszej przyszłości. Kto znajdzie pracę, jeśli nie ja? Myślimy, że poszukiwanie pracy potrwa krótko. Mamy często nierealistyczny obraz sytuacji, zawyżamy swoje oczekiwania finansowe. Aż do momentu, gdy zaczynamy szukać pracy i spotykają nas pierwsze porażki.

FAZA PESYMIZMU:

“Witam was wszystkich, którzy się tutaj znaleźliście. Tak jak wy mam problem ze znalezieniem pracy, szukam już 8 miesięcy i nie wiem co mam robić. Pieniądze dawno mi się skończyły, jestem na utrzymaniu partnera, który wiem, że już nie chce tego robić. Ściągnął mnie razem z moim synkiem do innego miasta, więc zrezygnowałam z życia, które bardzo lubiłam dla miłości mając nadzieje, że wszystko się jakoś uda, miałam przecież oszczędności i mnóstwo zapału. Próbowałam już tylu rzeczy byle znaleźć pracę chodziłam po sklepach i firmach roznosząc cv, codziennie przeglądam ogłoszenia, wydzwaniam wysyłam i nic. Nawet zmieniłam ostatnio swoje cv bo uznałam, że może z nowym mi się uda. Jestem załamana i nie wiem co robić. Ja mogę to wszystko jakoś wytrzymać, ale chciałabym zapewnić lepsze życie mojemu dziecku, które ma tylko mnie. Nawet nie mam się komu zwierzyć bo nikt nie wie w jakiej sytuacji jestem i nikt nie rozumie.”
wpis z forum mojebezrobocie.pl

W dalszym ciągu nie mamy pracy, spotykają nas kolejne porażki, nie mamy już oszczędności, skoczył się zasiłek i cierpliwość naszej rodziny. Mamy obniżone poczucie własnej wartości, czujemy lęk i depresję.
W takiej sytuacji trudno nam już znaleźć zaparcie do dalszego poszukiwania pracy.  Jeśli mamy bliskich, którzy oferują nam wsparcie, to super. Jeśli nie, to warto wtedy poszukać pomocy u psychologa.

FAZA FATALIZMU:
Nadchodzi mniej więcej po roku. Ogarnia nas apatia, brak wiary w siebie i w to, że sytuacja się zmieni. Trudno nam już wykrzesać siły do dalszych poszukiwań. Niektórzy nie podejmują już dalszych prób poszukiwania pracy, winą  za sytuację obarczają innych i uwarunkowania zewnętrzne. Jeśli na tym etapie nie znajdziemy wsparcia w innych lub w sensowny sposób nie zagospodarujemy swojego życia, to czeka nas okres długotrwałego bezrobocia.

Co czuję? Już nic nie czuję.. Zaczyna mi być wszystko jedno czy znajdę te cholerną robotę czy nie.
wpis z forum mojebezrobocie.pl

Po co o tym piszę? Ano po to, żeby pokazać, że musimy być przygotowani na rozwój takiej sytuacji. I się nie poddawać. Łatwo tak pisać, prawda? Syty głodnego nie zrozumie. Moje obserwacje życiowe wskazują, że nigdy nie jest jednak tak źle, jak by nam się wydawało (i tak dobrze, jakbyśmy chcieli).

O ciekawej zależności przeczytałem w książce R. Bollesa  “Jakiego koloru jest twój spadochron”. Co się okazuje – moment rezygnacji z dalszego poszukiwania pracy ma związek z liczbą metod poszukiwania pracy, jakie podejmowaliśmy. Połowa osób poszukujących pracy jedną metodą (np: przeglądanie ofert pracy)  rezygnuje z dalszego wysiłku mniej więcej po 2 miesiącach. Liczba osób poszukujących pracy kilkoma metodami i rezygnująca w tym czasie jest o wiele niższa. Ale… tu ciekawostka. Najłatwiej poddają się osoby, które już na początku poszukiwania pracy wykorzystały więcej niż 4 sposoby na znalezienie zatrudnienia. Tak więc – nie wystrzelajmy się z wszystkich metod już na starcie, bo zabraknie nam amunicji na dalszą walkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *