IX rzeczy, których nie zrobiłem na studiach (i żałuję).

Są ludzie, którzy okres studiów wykorzystali w sposób umożliwiający im łatwiejszy start w karierę zawodową lub nawet zaraz po ukończeniu zaczęli zbierać plony swojej aktywności studenckiej. Ja do tej grupy nie należałem. Posiadając niedoceniane wtedy zasoby w postaci zawsze pełnej lodówki rodziców, darmowego dachu nad głową i comiesięcznej transzy kredytu studenckiego oddawałem się sprawom miłym, aczkolwiek nierokującym. Zbierałem ciekawe doświadczenia życiowe, które co najwyżej przydałyby się do napisania cienkiej książki. W żaden sposób nie dały mi mądrości, która pozwoliłaby mi unikać wnyków zastawionych przez dojrzałe życie.
Poniżej lista spraw i rzeczy, których żałuję, że nie zrobiłem podczas studiów, chociaż nie na tyle, by zapakować się do wehikułu czasu i nadrabiać te zaniedbania:

Nie zaangażowałem się w działalność organizacji studenckiej lub pozarządowej.
Być może dlatego, że nie jestem osobą przesadnie stadną. Organizacje studenckie odpychały mnie nieco swoją polityczną orientacją (np: NZS) lub korporacyjnym nadęciem (AIESEC). Czas poświęcony na oglądanie kolumbijskiej edycji “Brzyduli” mogłem jednak spożytkować w organizacji pozarządowej. W ngo można pomagać innym, a przy okazji nabyć wiele cennych znajomości i umiejętności. Wykraczających poza kilka kilka słów i zwrotów po hiszpańsku zasłyszanych z opery mydlanej. Nie, znajomość hiszpańskiego do niczego mi się nie przydała:(

Rozpocząłem (i nie ukończyłem) drugi kierunek studiów.
Co pewien czas zmieniają się oczekiwania społeczne wobec studiów. W latach kiedy ja studiowałem, z każdej strony pojawiały się komunikaty, które ostrzegały, że jeden kierunek studiów to za mało, trzeba skończyć co najmniej dwa kierunki, a do tego wykazać się już stażem pracy. Dałem więc się uwieść tym trendom, podjąłem studia na informatyce, której nie lubiłem, nie rozumiałem i tak naprawdę nie chciałem studiować. Była to strata czasu i pieniędzy. Obecne przesłanie do młodych jest inne – “zastanów się młody człowieku, czy w ogóle warto studiować”. Moja rada – nie słuchać medialnych proroków, bo sytuacja na rynku pracy jest tak zmienna, że nie da się się snuć wieloletnich prognoz. Trzeba robić po prostu to, co się czuje i do czego ma się chęci i zdolności.

Nie wyjechałem na studia do innego miasta.
Tylko poszedłem na łatwiznę i zostałem w Łodzi. Oczywiście stały za tym również względy finansowe, studiowanie w rodzimym mieście jest tańsze i łatwiejsze. Studiowanie w obcym mieście daje jednak możliwość poznania innego środowiska, spojrzenia z dystansu na miejsce, z którego się pochodzi. Umożliwia również nawiązanie kontaktów i przyjaźni wychodzących poza własne podwórko. Już nie wspominając o tym, że powinno się starać o studia w najlepszych dostępnych uczelniach w kraju, a nie patrzeć jedynie, jaki wydział jest najlepiej skomunikowany transportem miejskim spod własnego domu.

Nie zdecydowałem się na wyjazd na stypendium zagraniczne.
A miałem ku temu możliwość. Wystraszyłem się, że moja znajomość j. angielskiego nie jest na wystarczającym poziomie, co było jedynie wewnętrzną wymówką. Prawdziwym powodem był strach przed zmianą i nieznanym.
Nie zastanawiałem się co dalej z życiem, wychodząc z założenia, że skoro i tak jest bez sensu, to nie ma co o tym myśleć.
Miałem wiele przemyśleń na temat sensu życia i kondycji ludzkości w ogóle, zdecydowanie za mało myślałem jednak o swojej przyszłości. W rezultacie przyjąłem to co, życie przyniosło i w małym stopniu byłem architektem własnej kariery.

Nie budowałem sobie podstaw do otwarcia własnej firmy.
Tego najbardziej żałuję. Poświęcając godzinę lub dwie tygodniowo na budowę i promocję bloga, sklepu internetowego lub czegoś innego po pięciu latach miałbym gotową firmę. Ale nie poświęcałem swojego czasu, więc nie miałem.

Nie pracowałem w Mc Donald’s.
Praca w Mc Donald’s nie wydaje się być szczególnie atrakcyjna, ale jest na pewno dobrą lekcją organizacji i zarządzania czasem. Kiedyś zapytałem się podczas rozmowy kwalifikacyjnej kandydata, co dała mu praca w Mc Donald’s. Po chwili namysłu powiedział, że nauczył się planować swoją pracę minuta po minucie i zrozumiał wartość każdej chwili. Do tego zrozumiał, co to znaczy praca zespołowa, nabrał dobrych nawyków związanych z utrzymaniem czystości w miejscu pracy i nauczył się obsługi klienta.
Z mojego doświadczenia w agencji zatrudnienia wynika, że osoby mające nawet niedługi staż pracy w Mc Donald’s są dobrymi pracownikami. Bez zbędnych uogólnień, ale coś w tym jest.

Nie odbyłem stażu w żadnej sensownej firmie.
Być może dlatego, że w tamtym czasie niewiele sensownych firm w Łodzi było. Ale studia to dobry okres na zbieranie doświadczeń z różnych organizacji, dlatego też trzeba było spakować manatki i jechać w wakacje do innego miasta.

Nie oszczędzałem.
Co prawda nie miałem za wiele funduszy na oszczędzanie, ale zawsze parę złotych można było odłożyć. Konto bankowe założyłem w mbanku z namowy kolegi, który brał udział w konkursie ? jeśli założysz ileś tam kont znajomy, to dostaniesz aparat cyfrowy i polar. Polar mi odstąpił. Był czerwony, z dużym logo mbanku i nie miałem ochoty w nim paradować.
Na koncie przez okres studiów nie miałem nic, a szkoda. W oszczędzaniu nie chodzi tylko o to, ile się uda zgromadzić, lecz przede wszystkim o wyrobienie sobie nawyku odkładania nadwyżek. A to cenna umiejętność.
Studia to ostatni okres w życiu w życiu wielu osób, w którym występuje stan podwójnego skupienia. Po pierwsze, nie jesteśmy jeszcze uwiązani pracą,rodziną lub kredytem i większość naszej uwagi skupiamy na sobie. Po drugie, to są NAPRAWDĘ ostatnie lata, w których obcy ludzie skupiają na nas swoją uwagę. Po studiach życie zmienia się drastycznie – poza bliskimi nikogo już praktycznie nie obchodzi jak sobie radzimy w życiu i nie istnieje nic takiego jak sesja poprawkowa. Dlatego warto wypełnić ten czas różnymi doświadczeniami, na które potem już nie będzie czasu.

5 thoughts on “IX rzeczy, których nie zrobiłem na studiach (i żałuję).

  • Sierpień 19, 2017 at 4:26 pm
    Permalink

    Ciekawy wpis dla osoby, która ma jeszcze szanse zrobić coś więcej poza samymi studiami.
    “Architekt własnego życia”- jak pogodzić kreowanie swojej przyszłości z nieprzesadnym zamartwianiem się o nią? Zauważyłam, że im bardziej wybiegam w przyszłość to tym bardziej ogarnia mnie strach. Uciekam w czas, którego jeszcze nie ma- więc czy mogę powiedzieć, że w ogóle “jestem”? Z kolei żyjąc spokojnie z dnia na dzień mogę obudzić się po pewnym czasie z bagażem doświadczeń, które będą marne w obliczu szukania/zdobywania pracy. Natura optymistki buntuje się we mnie z ciągłym, wręcz natarczywym nagabywaniem otoczenia- rób milion rzeczy na raz bo nie będziesz miała pracy! Ale czy każdy musi tak biec?
    Ach te filozoficzne wywody…

    Reply
    • Sierpień 19, 2017 at 4:26 pm
      Permalink

      Dziękuję Joanno za wpis.
      Mamy ograniczone możliwości programowania swojej przyszłości, jednak możemy robić wiele, aby prawdopodobieństwo danego zdarzenia wzrosło.
      Nie musisz robić milona rzeczy, pamiętaj o zasadzie Pareto, 20% naszych wysiłków odpowiada za 80% rezultatów.

      Reply
    • Wrzesień 8, 2017 at 12:57 pm
      Permalink

      Joanno, niepokój dotyczący przyszłości jest zrozumiały. Należy jednak uważać, by nie popaśc w paranoję. Z własnego doświadczenia wiem, że często nie jest aż dobrze jak by się chciało, ale rzadko jest aż tak źle jak się martwimy. Ciesz się życiem, zdobywaj doświadczenia i miej oczy szeroko otwarte na życiowe okazje.

      Reply
  • Sierpień 19, 2017 at 4:26 pm
    Permalink

    Ja też nie pracowałem w McDonalds, za to w każde wakacje pracowałem w firmie z branży związanej z moim kierunkiem, najważniejsze to mieć pomysł na to w jakiej KONKRETNEJ firmie chce się pracować po studiach, a jeśli już otwierać własną, to trzeba być na prawdę dobrym w tym, czym się to ma zajmować

    Reply
  • Sierpień 19, 2017 at 4:27 pm
    Permalink

    Dzięki za ten wpis.
    Wpadłem w sidła nie robienia tego co trzeba, żebym osiągnął to czego chcę.
    To taki wake up w porę, kiedy mogę jeszcze coś z tym zrobić.
    Pozdrawiam!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *