Doradca zawodowy: deregulacja zawodu.

Ministerstwo Sprawiedliwości uwolniło zawód doradcy zawodowego. Komu zrobił dobrze, a komu gorzej minister Gowin? I na jak długo?

Dlaczego nastąpiła deregulacja zawodów?
Zastanówmy się, jak wygląda polityczny rozwój w Polsce. A więc na początku coś funkcjonuje całkiem dobrze, bez jakichkolwiek regulacji. Przychodzi jakaś ekipa urzędniczo-polityczna i uznaje, że coś trzeba zrobić, najlepiej coś pozornego, żeby było widać, że coś się robi. Wprowadza więc regulacje. Przychodzi kolejna ekipa, która uznaje, że dotychczasowe regulacje są niewystarczające lub nieodpowiednie i poprawia dzieło poprzedniej ekipy. Następna ekipa uznaje, że istniejące regulacje są niewłaściwe i wprowadza swoje. A potem przychodzi ktoś w rodzaju Gowina i znosi regulacje.
Na pierwszy rzut oka  świetnie. Nie zapominajmy jednak, że polityczny rozwój w naszym kraju to gra pozorów, więc długo takim stanem się nie nacieszymy.
Nie można jednak zrzucać całej winy na urzędników – ludzie mają tak, że jak bardzo chcą się dostać do jakiegoś zawodu, to narzekają na ograniczenia w dostępie do niego. A jak już się dostaną, to stają się zwolennikami ograniczeń w dostępie do tego zawodu dla innych.



Na czym polegała regulacja zawodu doradcy?
Instytucje rynku pracy i zawody z nim związane były od początku lat dziewięćdziesiąt przedmiotem wszelkich możliwych regulacji. Ostatnia zmiana ustawy o rynku pracy poświęciła sporo miejsca doradcom i innym pracownikom rynku pracy. Przede wszystkim uznano, że doradcy są jednym z kluczowych zawodów w instytucjach rynku pracy. Ponadto określono wymogi, jakie musi spełnić osoba, która chciałaby zostać doradcą zawodowym oraz ustanowiono stopnie zawodowe. Określono również, jak otrzymać licencję doradcy zawodowego.
Do wymogów podstawowych zaliczało się posiadanie wyższego wykształcenia, posiadanie zdolności do czynności prawnych oraz niekaralność.
To wystarczało, aby zostać doradcą-stażystą.
Aby zostać doradcą zawodowym należało przepracować w poradnictwie zawodowym 12 miesięcy.
Aby zostać doradcą zawodowym I stopnia trzeba już było mieć 24 miesiące doświadczenia w poradnictwie lub 12 miesięcy i ukończone studia magisterskie kierunkowe.
Aby zostać doradcą zawodowym II stopnia trzeba już było mieć 36 miesięcy stażu i oprócz studiów kierunkowych w zakresie poradnictwa zawodowego, dodatkowe studia podyplomowe z tego zakresu.
Pierwsze pytanie -po co komu aż tyle stopni zawodowych? Rozumiem, że istniała potrzeba funkcjonowania doradcy-stażysty i doradcy zawodowego, ale po co komu kolejne 2 stopnie? Czym różniła się praca doradcy zawodowego od doradcy zawodowego I lub II stopnia? Pewnie niczym.
Możliwe, że chodziło o coś innego, czyli o pieniądze. No tak, przecież doradcy zawodowi są kluczowym zawodem w instytucjach rynku pracy. Za każdy kolejny stopień przysługiwała ustawowa premia do wynagrodzenia. Ale w urzędach jest tak, że nie może być, żeby jakiś doradca był “kluczowy” i zarabiał dodatkiem więcej od kierownika urzędu! Premie były więc przyznawane, ale raczej na poziomie niskim/żenującym.
Warto również wspomnieć, że jeśli ktoś chciałby prowadzić doradztwo zawodowe prywatnie, w ramach agencji zatrudnienia, to musiał się wykazać wykształceniem wyższym, a w trakcie studiów musiał mieć zajęcia z zakresu poradnictwa zawodowego.
Deregulacja zawodu doradcy
Jest całkowita. Znosi się stopnie zawodowe oraz wszelkie ograniczenia, następuje pełna deregulacja zawodu. Czy to źle? Kto na tym skorzysta, a kto straci?
Skorzystają na tym na pewno osoby, które pomimo braku wyższego wykształcenia chcą prowadzić działalność z zakresu doradztwa zawodowego. Skorzystają na tym nauczyciele, którzy masowo robili studia podyplomowe z zakresu doradztwa, aby dorabiać sobie w tym charakterze we własnych szkołach. Zyskają na tym doradcy w urzędach, którzy nie będą musieli starać się o kolejne stopnie zawodowe.
Stracą na tym przede wszystkim szkoły, które oferowały studia podyplomowe z zakresu doradztwa. Możliwe, że mniej osób będzie zainteresowanych nauką, skoro nie będzie już takiej konieczności.
Obawiam się również, że ucierpi na deregulacji wizerunek doradztwa zawodowego w całości, bo przecież “każdy może to robić”.
Co o tym sądzę?
Oczywiście jestem za deregulacją zawodów, w tym także doradcy zawodowego. Dotychczasowe ograniczenia i tak nie przeszkadzały w wykonywaniu tego zawodu osobom, które całkowicie się do tego nie nadają. Czas więc zerwać z fikcją.
Natura nie lubi jednak próżni i myślę, że sensownym rozwiązaniem byłyby jednak jakieś potwierdzenia kwalifikacji doradców, z tymże nie wystawianych przez instytucje publiczne, a organizacje zawodowe. Ambitniejsi doradcy staraliby się być może zdobywać licencje branżowe, co być może przyczyniłoby się do rozwoju różnych stowarzyszeń branżowych.
Ale, ale… Pamiętajmy jednak o naszym rozwoju politycznym. Być może za rok lub dwa wróci tylnymi drzwiami regulacja. W tym przecież nasza klasa polityczna jest świetna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *