Czy agencje zatrudnienia okazały się skuteczniejsze od urzędów pracy?

By | 04/25/2016

Nadchodzi okres podsumowania pierwszych partnerstw publiczno-prawnych na rynku pracy i rozpisywane są kolejne przetargi na aktywizację zawodową osób długotrwale bezrobotnych przez agencje zatrudnienia. Czy prywatni operatorzy dają sobie radę?

Już niebawem będą znane wyniki działalności agencji zatrudnienia w zakresie aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych. Wojewódzkie urzędy pracy nie czekają jednak na całościowe rezultaty i już publikują kolejne konkursy na aktywizację osób z najtrudniejszych profilów klientów pośredniaków. Wygląda więc na to, że partnerstwa publiczno-prywatne na stałe staną się instrumentem polityki rynku pracy. Z informacji uzyskanych od moich kolegów pracujących przy aktywizacji bezrobotnych w różnych regionach Polski można pokusić się o subiektywne podsumowanie.
1. Jak bardzo agencje by się nie starały, to nie są w stanie zrealizować całkowicie założonych rezultatów zatrudnieniowych. Wskaźniki zatrudnienia powinny więc być obniżone do realnych 20-30%? I od takiego poziomu niech agencje podnoszą swoją stawkę?
2. Im większa “misyjność” agencji, tym twardsze zderzenie z rzeczywistością. Okazuje się, że na przykład rozwiązania brytyjskie nie do końca sprawdzają się w polskiej rzeczywistości, a “chęć pomagania bliźnim” przekształca się w “zaganianie do pracy”
3. W pewnym momencie każda agencja dochodzi do kresu swoich możliwości, a dalej muru głową nie przebije. Dobra informacja jest taka, że ten mur stoi o wiele dalej, niż się to powiatowym urzędom pracy wydawało.
Drobna refleksja. Jeśli agencje pracy dwojąc się i trojąc nie są w stanie zaktywizować znaczącej części skierowanych do nich bezrobotnych, to jaki jest sens ponownej rejestracji takich opornych klientów po zakończeniu projektu w urzędach pracy? Czy te osoby nie mogą po prostu mieć ubezpieczenia zdrowotnego i nie trudzić się już “odhaczaniem” swojej “gotowości” w urzędach? Czy urzędy pracy mają się w ten sposób stać po prostu punktami opieki społecznej, czy ośrodkami działań pozorowanych?
A teraz nieco doświadczeń z brytyjskiego gruntu. Po pierwszych zakończonych projektach określono trzy główne typy ryzyk:
Parking, czyli pomijanie przez agencję bezrobotnych trudnych do aktywizacji
Creaming, czyli “spijanie śmietanki”  - agencje preferują aktywizację łatwych przypadków, kosztem trudnych. Moim zdaniem nic dziwnego. Zagrożeniem w tej sytuacji jest fakt, że pod koniec trwania projektu, gdy trzeba na siłę dobijać do założonych wskaźników, doradcom pozostają bezrobotni “niereformowalni”, czyli tacy, którym pomóc nie sposób lub wcale pomocy nie oczekują
Gaming, czyli skłonność agencji do wykorzystywania luk prawnych lub chodzenia “na skróty”. Pozwolę sobie nie podawać przykładów takich działań, ale łatwo sobie wyobrazić, że wizja strat finansowych przesuwa nieco granice etyczne niektórych agencji.
A wam jak , dzielni doradcy, idzie? Niebawem zagłębimy się w raporty końcowe projektów i postaramy się doszukać najciekawszych informacji, czyli tych, o których nikt nie napisze:)

2 thoughts on “Czy agencje zatrudnienia okazały się skuteczniejsze od urzędów pracy?

  1. Asia

    Różne agencje zatrudnia są obecnie bardzo popularne. Jak grzyby po deszczu wyrastają agencje poszukujące pracowników IT. Nie da się ukryć, że informatyka to jeden z bardziej przyszłościowych kierunków.

    Reply
  2. Paweł Jurczyk

    Byłem pewny, że z agencji zatrudnienia korzystają tylko studenci, ale to prawda, że przejmują one rynek pracy. Ostatnio przeglądałem znany portal z ogłoszeniami w celu znalezienia jakieś lepszej pracy i większość ofert byłą za pośrednictwem agencji.

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*